Zwrotnica władzy

29.07.2010

Według szacunków Janusza Jabłonowskiego z NBP, całkowite zadłużenie Polski przekracza 220 proc PKB, i wynosi ok 3 bln zł. Oficjalnie natomiast podaje się, że nie przekracza ono 50% PKB, planowanego na ten rok na poziomie 1,35 bln zł, czyli jest niższe od 700 mld zł.

Przyczyną niedoszacowania faktycznego zadłużenia Polski jest nieuwzględnienie w nim zaległych płatności w ochronie zdrowia, a także rosnącego deficytu systemu rentowego, w którym wypłaty nie są skorelowane ze znacznie od nich niższymi składkami. Wobec starzenia się społeczeństwa proces ten będzie się pogłębiać.

Sensacyjne szacunki pracownika NBP wskazują na absurdalność obecnych mierników zadłużenia narodowego, które zależą od arbitralnych ustaleń, jakie składniki wlicza się do tego długu.

Okazuje się, że fakty kreatywnej księgowości min. Rostowskiego, jakie niedawno ujawniła NIK, powodujące przesunięcia skali naszego zadłużenia w dół o dziesiąte części punktów procentowych, tak aby zmieściło się ono w dozwolonym zakresie 50% PKB, mają się nijak do realiów faktycznego długu, wyższego od dozwolonego o ponad 300 procent.

A jeśli tak, to można twierdzić, że Polska jest już kompletnym bankrutem, gdyż zadłużenie narodowe na poziomie 3 bln zł przekłada się na zadłużenie statystycznej, 4-osobowej rodziny na poziomie 320 tys zł, co przy oprocentowaniu kredytu na poziomie 10% oznacza haracz 32 tys. zł odsetek rocznie, spłacanych nie wiadomo właściwie komu, bo bankom i spekulacyjnym instytucjom finansowym. Ku tej wielkości haraczowi płaconemu przez każdą polską rodzinę zmierzamy jako kraj wielkimi krokami. Takiego wyzysku nie notowano chyba nawet w Polsce pańszczyźnianej.

Faktycznie jest to haracz płacony ludziom bogatym - rentierom żyjącym z kapitału. I mówimy tu wciąż wyłącznie o długu publicznym, a nie indywidualnym czy firm. No i mówimy o spłacie samych odsetek, przy niespłacanym kapitale.

Ten gigantyczny dług wobec banków i instytucji finansowych - służących coraz widoczniej jako pompa, która tłoczy pieniądze od podatników do ludzi bogatych, głównie cudzoziemców - jest źródłem naszej nędzy.

Jest też zwrotnicą władzy, oddającą ją nie rządom czy instytucjom pochodzącym z demokratycznych wyborów, ale grupom cwanych bankierów i instytucji finansowych spekulujących pieniądzem.

Ten dług jest także miarą odrealnienia naszych mediów, przyglądających się źdźbłom, a nie dostrzegających belek, mediów patrzących z brakiem zrozumienia na Grecję i tracących z pola widzenia Polskę, w której żyją. No chyba że media żyją nie w Polsce, wtedy zjawisko ich lokalnej ślepoty staje się przynajmniej bardziej zrozumiałe...

(CCA) Krzysztof Lewandowski
Be free to copy