Współcześni luddyści

01.01.2017

Zarówno po stronie rządzących, jak i po stronie opozycji, widać je gołym okiem. Odwetowe skłonności rodzą odwetowe skłonności, w myśl zasad logiki i rezonansu. 

Praktycznie trudno dziś o rozmowę polityków bez partyjnych przytyków z obydwu stron. Parametrem wzajemnych przytyków można mierzyć poziom politycznego dna, na jakim zmajdują się wybrani reprezentanci narodu. Nieliczne wyjątki potwierdzają regułę.

Uważam, że odwetowe skłonności mają przykryć fakt, że polska opozycja straciła busolę i nie wie, co sensownego zaproponować Polakom, jaki program pozytywny na tyle, by przyciągnął miliony marzycieli, którymi wszyscy jesteśmy.

Polska ma wymarzone położenie, świetny klimat i zasoby, nie mamy wojny, trzęsień ziemi, tsunami czy wybuchów wulkanów, jesteśmy nieźle wykształceni i dobrze wyposażeni w infrastrukturę. 

To, czego nam brakuje coraz bardziej, to przekonującej miliony, politycznej wizji pomyślności i rozkwitu Polski. Nie jest nią z pewnością wizja nowej ordynacji czy konstytucji, gdyż te czynniki coraz mniej wpływają na to, co się wokół nas dzieje.

Ponad konstytucją stoi bowiem dzisiaj system bankowo-medialny, który zarządza politykami niczym marionetkami. Ten oligarchiczny system zabiega właściwie o jedno: o status quo przywilejów zdobywanych przez stulecia.

Świat zmienia się bardzo szybko, a mógłby jeszcze szybciej, gdyby nie cugle status quo ściągające konie przemian. To oligarchowie są dziś luddystami, którzy je trzymają. Nie psują maszyn i robotów, jak dawniej tkacze, ale psują tkankę społeczną co rusz odbudowującą się w różnych miejscach na świecie. 

Tylko bowiem zbiorowa mądrość społeczna jest w stanie uwolnić świat od wstecznej i ciemnej siły luddycznej, jaką stanowi współczesny kartel bankowo-medialny, narzucający swoją ponurą wizję trwania przywilejów, przemocy, nierówności.

Opozycja nie ma wizji usuwającej w cień współczesnych luddystów i na tym polega jej główna słabość.

Krzysztof Lewandowski