Wojna czy pokój

22.05.2010

Jeszcze nie tak dawno temu byliśmy narodem żyjącym w pokoju, nie atakującym nikogo z żadnego powodu. Jeszcze nie tak dawno chcieliśmy bardzo usunąć z naszego kraju wszelkie obce wojska i udało się nam to wreszcie kilka lat temu.

Dzisiaj, niestety, znów mamy obce wojska na polskiej ziemi, a nasi żołnierze walczą w nie naszej sprawie w Afganistanie, a właściwie, to nie wiadomo dziś, w jakiej tak naprawdę sprawie toczy się ta imperialna wojna, poza oczywiście interesami wielkich graczy, które określa się mianem spiskowych teorii, o których nie wypada pisać.

Żeby wyjść z tego moralnego bagna, w jakim tkwimy w imię niejasnych interesów mocarstwa, należałoby:
1. Jak najszybciej wycofać polskie kontyngenty z Iraku i Afganistanu.
2. Wypowiedzieć bazy wojskowe Amerykanom.
3. Rozpocząć w kraju edukację pokojową, w pierwszym rzędzie dla polityków, którzy od lat świecą jak najgorszym przykładem. O pokoju przestało się mówić, nie wiedzieć czemu, a czas jest taki, że powinno się mówić o nim jak najwięcej. Pokój to proste odpowiedzi na proste pytania, bez krętactwa, które przyjęło się utożsamiać z polityką.
4. Powinniśmy tez jako naród zastanowić się, czy etycznie jest eksportować broń gdziekolwiek. W grę wchodzi bowiem nie tylko szmal, ale także sens naszych działań ogólnospołecznych. Eksportując broń, eksportujemy przemoc kogoś nad kimś. Podobnie jest z innymi krajami. Jeśli przemoc ma maleć, wszystkie kraje muszą zmniejszać, a nie zwiększać, produkcję broni.

Powinniśmy - jako niemocarstwo - być inicjatorem takich przemian w świecie, aby przemocy było coraz mniej, produkcja broni malała na rzecz np. produkcji domów, a wojny żeby były zakazane globalnym, międzynarodowym traktatem. A naszą prostą odpowiedzią na proste pytanie o obecność w Afganistanie powinno być jak najszybsze wycofanie się.

LVD