W cieniu piramidy

29.01.2011

Bliski Wschód jest jak gaz zamknięty w coraz ciaśniejszej komorze. Jak mówi noblista, Mohamed El Baradei, Egipt - kolebka faraonów - stał się w okresie rządów prezydenta Mubaraka więzieniem dla egipskiego narodu.

Cenę utrzymania tego więzienia płacą głównie obywatele, którzy siedzą na wolności, gnębieni coraz większymi podatkami i daninami przez nieodpowiedzialny rząd, który zadłuża się coraz bardziej, zbrojąc się po zęby przeciw... No właśnie, przeciw komu?

Z perspektywy dnia dzisiejszego wygląda na to, że chyba głównie przeciw własnemu narodowi, trzymanemu w ryzach przez Wielkiego Brata, który namazał prezydenta Mubaraka na swojego egipskiego namiestnika.

Namazaniec utrzymuje silną armię, zbrojoną za pieniądze podatników przez amerykańskie koncerny, a także potężne służby represji i wszechobecną bezpiekę. To wszystko obciąża podatnika choćby odsetkami od rosnącego długu, który zaciąga się na militaryzację kraju.

W Egipcie przybywa ludzi osadzonych w więzieniach. Powszechnie odczuwalna staje się także rosnąca nie tylko tu, ale na całym świecie, depresja ekonomiczna, wynikająca z neoliberalnego przejęcia władzy w państwach przez globalny kartel bankowy. Kartel żąda od państw, firm i obywateli gigantycznych odsetek od tworzonego ex-nihilo kredytu bankowego.

Specjaliści kartelu obliczyli niedawno, że aby przetrwać, musi on wpompować w światowy krwiobieg gospodarczy, w ciągu najbliższych dziesięciu lat, 102 biliony dolarów nowych kredytów. Oznacza to, że o tyle ma wzrosnąć w ciągu dziesięciu lat oprocentowany dług świata wobec kartelu.

Dla zobrazowania skali procederu, sto dwa tysiące miliardów dolarów kredytu przy średnim jego oprocentowaniu na poziomie 5% przyniesie kartelowi dodatkowy roczny dochód od społeczności światowej w wysokości 5,1 bln dolarów. W przeliczeniu na drogi, można by za te pieniądze opasać ośmiokrotnie autostradami cały glob. Tyle dodatkowo trzeba będzie z globalnej wioski wyciskać corocznie pieniędzy (a co za tym idzie i pracy) na rzecz globalnego kartelu bankowego.

Egipt jest soczewką, okiem Horusa. Gorąca krew Egipcjan kipi wcześniej niż nasza, z Północy.

(CCA) Krzysztof Lewandowski
Be free to copy