Tu mówi Londyn

27.03.2011

Politycy negują eskalację ogólnoświatowego kryzysu, ulica ją potwierdza. Wczoraj na ulice Londynu wyszedł tłum oceniany przez BBC na ponad ćwierć miliona osób. Głównym hasłem marszu, który w godzinach wieczornych przerodził się w zamieszki na Trafalgar Square, było UNCUT - termin oznaczający NIE dla cięć w wydatkach socjalnych oraz NIE dla korzystania z rajów podatkowych przez właścicieli znanych korporacji.

Okazuje się, że w wielu państwach tylko w ten uliczny sposób daje się prowadzić rozmowę z demokratycznie wybieranymi władzami, które - wszystkie bez wyjatku - stały się zakładnikami bankierów i strażnikami status quo. 

We współczesnych realiach status quo oznacza m.in. tolerancję państwa dla ucieczek korporacji do rajów podatkowych, co w przekłada się na akceptację państwa dla nie płacenia przez nie podatków. Oznacza również wspieranie "biznesu przemocy", czego przejawem jest międzynarodowy handel bronią oraz interwencje zbrojne w coraz to nowych krajach, dokonywane na koszt podatników. 

W efekcie bogacą się bogaci, którzy nie płacą nic, a powinni w największym stopniu przyczyniać się do wielkości budżetu. Reszta społeczeństwa brytyjskiego ubożeje, mimo nowoczesności i mimo tego, że od dziesięcioleci Wielka Brytania nie doświadczała żadnych wojen, tsunami czy plag. Wynika z tego, że cały zysk z nowoczesności przejmuje elta zainteresowana obroną własnych przywilejów, których kompleks nazywa się demokracją.

Na ulicach Londynu ludzie zadawali wczoraj niewygodne dla polityków pytania o obecność brytyjskich myśliwców nad libijskim niebem, czyli o angażowanie się Wielkiej Brytanii w kolejny konflikt zbrojny, podczas gdy trudności wewnętrzne pogłebiają się. Oto bowiem okazuje się, że są w budżecie pieniądze na bomby, a nie ma ich na niezbędne wydatki socjalne, czego przeciętny Brytyjczyk nie jest w stanie pojąć.

Wieczorem, na Tafalgar Square doszło do starcia demonstrantów z Zegarem Olimpijskim, odmierzającym czas pokoju. Czyżby w ten sosób Brytyjczycy chcieli wyrazić, że w czas nalotów na Libię, Afganistan i inne rzekomo suwerenne kraje, odmierzanie pokoju w stolicy najeźdźcy to kpina?

(CCA) Krzysztof Lewandowski
Be free to copy