Trujące łupki

22.04.2011

Modny w naszym kraju gaz łupkowy stanowi wielkie zagrożenie dla środowiska. 

Chodzi o metody jego wydobycia, które prowadzą do zanieczyszczenia wody substancjami rakotwórczymi i truciznami. Polegają one na wstrzykiwaniu do ziemi, na głebokości kilkuset metrów i pod wielkim ciśnieniem - milionów litrów cieczy będącej mieszaniną 750 związków chemicznych.

Wiele tych związków to substancje rakotwórcze, które poprzez niekontrolowane do końca spękania formacji łupkowych są w stanie przedostać się do warstw wodonośnych i skazić wodę na rozległych terenach.

Jak agresywne mogą być techniki wydobycia gazów łupkowych przekonali się mieszkańcy miasta Dimock w Pennsylwanii, którym firma Cabot Oil & Gas Corp zanieczyściła wodę. Z kolei w stanie Kolorado rodziny mieszkające w pobliżu pól wynajętych na odwierty demonstrowały filmowcom wodę płynącą z kranu, która dawała się podpalić, bo była nasączona uwolnionym z łupków gazem.

Skład cieczy wstrzykiwanej pod ziemię nie do końca jest znany, gdyż firmy wydobywające gaz zasłaniają się przed ich ujawnianiem tajemnicami handlowymi i patentami. Wiadomo jednak, że zawierają one destalaty ropy, metanol, ołow, benzen, toluen, ksylen, naftalen, akrylamid, a także miliony litrów oleju napędowego, którego w USA zakazano już używać, ale nadal nielegalnie wstrzykuje się go w odwierty w dużych ilościach. Wszystko to miesza się z olbrzymimi ilościami wody, która w ten sposób ulega skażeniu.

Gazy łupkowe przeklinają także właściciele działek, którzy dali się namówić na ich dzierżawę pod szyb. Wprawdzie otrzymują za nią 100 tys. dolarów, ale wartość terenów znacznie w wyniku odwiertów spada, a w wyniku zanieczyszczenia wody mieszkańcy zaczynają chorować.

W wyniku transportu na miejsce odwiertu setkami ciężarówek, wody pomieszanej z ową opatentowaną mieszaniną 750 związków chemicznych, zaburzone zostaje życie mieszkańców okolic, gdzie lokuje się szyby wiertnicze.

Wreszcie, wstrzykiwanie chemikaliów głęboko pod ziemię, pod wysokim ciśnieniem, wymaga ogromnych ilości energii. Szacuje się, że światowe zapotrzebowanie przez przemysł wydobywczy gazów łupkowych na energię wzrosło od 2002 roku 5-krotnie, z 1,5 do 7,5 GW. 

Przeciwko technikom wydobywczym gazów łupkowych protestować zaczyna coraz więcej osób nimi dotknietych, obecnie głównie z Kanadzie i USA, gdzie zdobyto już pewne doświadczenia w tym względzie. 

W USA zanotowano już ponad 1000 przypadków skażenia środowiska związkami wpompowywanymi pod ziemię w celu wydobycia gazu. To dlatego sprawą zajął się Kongres, który opublikował w tym miesiącu raport z listą 750 związków wpompowywanych w łupki, w tym 13 karcinogenów. Listę można obejrzeć, klikając link w artykule:

http://thetyee.ca/Opinion/2011/04/20/FrackingToxins/

A co u nas? Czy interesuje się ktoś u nas składem toksyn wpompowanych już pod ziemię pod Kozienicami i pompowanych w nowych odwiertach na północnym-zachodzie i południowym-wschodzie Polski?

I czy ktoś bada, jaką wodę zaczynają pić lokalni mieszkańcy? Odwierty na wielką skalę zagrażają olbrzymim ilościom wody podziemnej, która przemieszcza się na znaczne odległości. A zatem wszyscy w pewnym sensie pić będziemy to, co wstrzykują nam dzisiaj pod ziemię szejkowie łupkowi z Ameryki.

(CCA) Krzysztof Lewandowski
Be free to copy