Przecieki z wycieków

23.06.2011

Jak podaje brytyjski Daily Mail, przekroczone normy radioaktywności stwierdzono w wodzie w pobliżu 37 z 65 elektrowni atomowych w USA. W niektórych miejscach normy skażenia radioaktywnością były przekroczone kilkaset razy. 

W elektrowni Braidwood w stanie Illinois na przestrzeni dwóch ostatnich dekad zanotowano serie wycieków ponad 20 mln litrów wody zawierającej radioaktywny tryt. Ten sam pierwiastek wyciekł do Zatoki Barnegat z elektrowni w New Jersey.

http://www.dailymail.co.uk/news/article-2006250/Dangerous-radiation-leaked-quarters-U-S-nuclear-power-plants.html

Badania wykazały też, że wycieki z dwóch elektrowni w Illinois i jednej w Minnesocie doprowadziły do skażenia wody pitnej w tych rejonach.

Władze elektrowni Fort Calhoun zaprzeczają, jakoby doszło tam do awarii 4 stopnia w 7-stopniowej skali awarii elektrowni atomowych, jak podawały wcześniej niektóre źródła. Jednak sytuacja wokół elektrowni jest w dalszym ciągu niepewna, gdyż do jej całkowitego zalania brakuje kilkudziesięciu centymetrów, meteorolodzy zaś utrzymują, że alarmowy poziom wody na Missouri będzie utrzymywał się do sierpnia.

Czy jednak tego rodzaju incydenty notowane co jakiś czas w którejś z 400 czynnych na świecie elektrowni jądrowych nie wskazują dobitnie, że energetyka jądrowa to igranie z niebezpieczeństwem, wobec którego nasza cywilizacja pozostaje bezradna. 

W zbiornikach ze zużytym paliwem jądrowym znajduje się bowiem uzyskany z przetworzenia uranu pluton, znacznie groźniejszy od samego uranu, którego kilka spożytych kilogramów wystarczyłoby, aby wytruć całą ludzkość. W elektrowniach zaś składowane są setki ton tej radioaktywnej substancji, która przez wiele lat musi być chłodzona, aby nie uległa wyparowaniu i nie wydostała się na zewnątrz do przyrody.

(CCA) Krzysztof Lewandowski