Posterunek ACTA

6.02.2012

Widać to coraz wyraźniej, że nasz system demokratyczny zmierza szybkimi krokami ku posterunkowi policyjnemu. 

Dzisiaj miała miejsce publiczna wiwisekcja duchowa premiera Donalda Tuska. Po otwarciu brzucha cyfrowych migawek zobaczyłem w pełnej krasie ducha policjanta i nic więcej. Tylko policjanta i aż policjanta. Policjant stoi na straży okradanych artystów.

Nie ma znaczenia, że wszyscy polscy artyści i wynalazcy razem wzięci dostaną z tytułu wprowadzenia ACTA łącznie z milion złotych extra dywidendy, gdy przy okazji wycieknie nam z kraju kilka miliardów, małymi strużkami, bo od wszystkich, nie tylko internautów, dla europejskich i zaoceanicznych gigantów. 

Wycieknie choćby w taki sposób, że z klienckich pieniędzy trzeba będzie opłacić te wszystkie inwigilacje i retencje, oraz inne wymogi, które dyktuje traktat ACTA. Kalkulacji co do wielkości tego wycieku w skali całego państwa na policji już nie uczą.  Dlatego też w pustkę duchową biło pytanie, jakie zadano premierowi podczas dzisiejszego spotkania, jakie mianowicie korzyści odniesie nasz kraj - jako calość, a nie jako posterunek - z wprowadzenia ACTA.

Otóż, z przebiegu konferencji wynika dość ponura prawda, że demokracja praktycznie się skończyła. Nie ma jej, odeszła! Zastępuje ją lexokracja i demokratura. Widać to wyraźnie choćby po tym, że rząd w kwestiach ogólnospołecznych staje się coraz bardziej tajny, schodzi do podziemia w intencjach, dokumentach negocjacyjnych i wszelkich innych działaniach zacieśniających zakulisowo pętlę coraz bardziej wyuzdanego prawa na szyjach obywateli. Prawdziwym problemem są prawa autorskie i patentowe, wciskające się do przestrzeni wirtualnej w poszukiwaniu wielkich pieniędzy, a ACTA to tylko mechanizm ich policyjnego wdrożenia.

A wiadomo, im więcej prawa, tym więcej jego łamania, zwłaszcza jeśli nieznane są prawdziwe intencje prawodawcy. Powstaje zatem potrzeba dalszych służb i dalszych posterunków. Taka samonapędzająca się maszynka do produkowania policji, prawników, cel więziennych i strażników, która miele traktaty takie jak ACTA i zamienia je na posterunkowe etaty.

Po otwarciu brzucha migawki kamery przekazują obraz posterunku milionom nas, internautów. Czy chcemy, aby nasze państwo sprowadzało się coraz bardziej do roli amerykańsko-europejskiego policjanta, bez wizji dobra kraju, a tylko z wizją wpasowywania go w coraz bardziej pogmatwane interesy globalne, opatrzone klauzulą tajności?

To pytanie każdy w sobie nosi i dlatego debata w sprawie ACTA jest u nas tak gorąca. Wynika bowiem nie tylko z ACTA, ale z wewnętrznego poczucia Polaków i nie tylko ich, że ACTA to gwóźdź do trumny złudzeń o resztkach demokracji w tej jedynej sferze, w której jeszcze się przejawiała - w otwartej i darmowej, a więc egalitarnej przestrzeni internetu.

ACTA są tajne od samego początku. Na posterunku to reguła...

(CCA) Krzysztof Lewandowski
Be free to copy