Podwójna moralność

11.05.2011


Na naszych oczach rodzi się niema zgoda na podwójną moralność. U Orwella byli równi i równiejsi, ale w metaforze tej zaciemnieniu ulega istotna właściwość owej podwójności, mianowicie siła, coraz jawniej występująca jako legitymizacja oficjalnej przemocy.

Moralnie zorientowany człowiek dostaje w twarz od mediów, które przedstawiają seans elit władzy obserwujących na żywo nielegalny wypad helikopterów na terytorium obcego państwa, z pogwałceniem wszelkich konwencji międzynarodowych, i egzekucję znajdującego sie tam człowieka, jako pozytywną wiadomość.

Wypadałoby zapytać, czy w ten sposób unieważnione zostają unilateralnie wszelkie konwencje o ekstradycjach, a także czy innej treści nabiera w obliczu tych zdarzeń sama zasada suwerenności narodowej i nienaruszalności granic. No bo co to za suwerenność, skoro można ją publicznie i na oczach świata, bezkarnie naruszać.

Warto wiedzieć, czy wskazane zza oceanu cele będą i w Polsce likwidowane w podobny sposób. Zauważmy, że nawet prezydent Pakistanu nie został poinformowany o akcji zbrojnej obcego państwa na swoich ziemiach. Czy i polski prezydent dowie się o wszystkim post factum?

Pytanie to zdaje się istotne w świetle ostatnich decyzji rządu o utworzeniu w Polsce amerykańskiej bazy wojskowej i sprowadzeniu na nasze ziemie kontyngentu kilkuset żołnierzy. Taki dywizjon nie będzie nawet musiał naruszać polskich granic, aby dokonywać egzekucji wybranych osób.

Niemal równocześnie dowiaduję się, że minister spraw zagranicznych udał się z misją rewolucyjną do kraju, z którym, jak mniemam, wciąż utrzymujemy stosunki dyplomatyczne. A może już je zerwaliśmy, tylko prasa o tym nie pisze.

Informuje mnie też pan premier, że wydatki na jego prywatne podróże do Gdańska w kwocie 6 mln zł to pestka. Pytam więc, po co Komisja Europejska nakazuje rządom ochronę środowiska, skoro premier, który nad tą ochroną ma czuwać, 6 mln zł puszcza z dymem samolotowych silników, na podróże, których w zdrowo rządzonym kraju nikt by nie tolerował. Po prostu w takich sytuacjach rodzina przenosi się do Warszawy, a premier ma więcej czasu na rządzenie.

Egoizm i podwójny standard moralny polityków ze świecznika władzy są nam narzucane przez media, które przestają się dziwić dewiacjom norm do niedawna nienaruszalnych. A politykom zdaje się wystarczać, że jadą w przedziale dla równiejszego i silniejszego.

(CCA) Krzysztof Lewandowski
Be free to copy