Pociąg dłuższy niż równik

19.02.2010

Finansterzy to nowy zawód, a raczej nowa mentalność. Finanster żywi się ogółem i czerpie bezwzględny profit z ogółu. Metodą pracy finanstera jest spekulacja i kombinacja finansowa, które prowadzą do przejęcia efektów pracy ogółu. Jego armatą jest maszyna długów i lichwa.

Miniony rok był bardzo korzystny dla finansterów, którzy doprowadzili do kryzysu, a następnie wzbogacili się na nim. Ich bastionem jest przywilej kreowania oprocentowanego pieniądza dłużnego, którego emisja prowadzi do powiększania dysproporcji, a faktycznie do zniewolenia 90 procent populacji. Każdy kraj jest dobry dla finanstera, zarówno ten skorumpowany przez despotycznych kacyków, jak i ułożony według tzw. reguł demokracji, które de facto są regułami zapewniającymi finansterom panowanie nad światem.

Wielu finansterów jest nieświadomych tego, że czynią zło, zarabiając krocie za pracę na rzecz globalnego systemu lichwy. Lichwa polega na tym, że zarabiają na odsetkach od własnych gigantycznych depozytów, na kursach walut, spekulacjach na rynku instrumentów pochodnych i innych usługach na rzecz finansterii.

Przykłady skuteczności ich patologicznych działań dostarcza statystyka. Oto jeszcze dwadzieścia lat temu można było mówić o rozwarstwieniu społecznym, wyrażającym się 25-krotną różnicą zarobków finansterów i zwykłych ludzi.  Dzisiaj różnice w zarobkach szefów firm i zwykłych zjadaczy chleba szacuje się na 500:1, a stosunek ten gwałtownie rośnie.

Zapleczem i zakładnikiem finansterów są armie, przemysły zbrojeniowe, policje, sądy i politycy. To finansterzy finansują wszystkie działania tych sektorów. W zamian instytucje te gwarantują finansterom status quo, a nawet coś więcej, niż zachowanie ich przywilejów. W efekcie, w bogatych społeczeństwach 1 procent finansterów posiada 70 procent majątku tych krajów.

Niewyobrażalne nadwyżki na kontach finansterów są równe coraz bardziej niewyobrażalnym długom na kontach zwykłych obywateli. Jedni doją drugich bez umiaru i jakichkolwiek norm przyzwoitości, gdyż przecież żyjemy w paradygmacie kapitalistycznym, gdzie bogacenie się po trupach jest cnotą obywateli i nakazem prawnym firm. Ten model mentalny to także dzieło finansterów.

Kres finansterów jest bliski, gdyż światowy pociąg długów jest dłuższy niż równik. W zeszłym roku finansterom udało się zrobić wielki skok na kasę, ale nowych wagonów z długami nie ma już gdzie dostawiać. Także ludzie są coraz bardziej świadomi przemocy finansowej, która jest obecna na każdym niemal kroku. W najbogatszych krajach walą się fundusze emerytalne, które okazały się być schematami Ponziego, pompującymi nowoczesność na konta finansterów. Rosną też dramatycznie koszty wyżywienia, wynajmowania mieszkania czy domu, ogólnie życia, gdyż wszelkie nadwyżki efektywności gospodarczej pompowane są od biednych do bogatych. 

Statystyki są powalające i z wolna docierają do szerszej publiczności. 30 tys. pracowników banku Goldman Sachs zarobiło na biedzie ogółu na głowę po 700 tys. dolarów. Zeszłoroczne wydatki na zbrojenia w USA przekroczyły 1000 mld dolarów. W armii amerykańskiej ponad 50% stanowią prywatni najemnicy.

Finasterzy mają jedyną receptę na pogłębiający się kryzys. Jest nim wojna i zniszczenie, które odwracają uwagę gawiedzi od słupków i wykresów na Wall Street. W czasie wojny zarabia się jeszcze lepiej, niż w czas pokoju, gdyż to ludzie, a nie finansterzy są wtedy wytrącani ze status quo, podczas gdy pompa długów działa ze zdwojoną wydajnością.

Warunkiem wojennego prosperity finansterów jest jednak ciągłość systemu bankowej lichwy, stąd dramatyczne ruchy wokół ratowania instytucji lichwy za pieniądze podatników, z jakimi mieliśmy do czynienia w zeszłym roku. Przywileju tworzenia oprocentowanego długu będą finansterzy bronili jak prawa panowania nad światem. 

Garść faktów statystycznych dotyczących skutków lichwiarskiej przemocy można znaleźć w artykule pod poniższym linkiem:

http://www.alternet.org/economy/145705/the_richest_1%25_have_captured_america's_wealth_--_what's_it_going_to_take_to_get_it_back/

(cc) LVD