OFE na OIOM-ie

23.02.2011

O tym, że prezes warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych lubi spekulantów, już pisałem, cytując jego wypowiedź na stronach Czystej Krainy. Wczoraj przysłuchiwałem się debacie telewizyjnej "Mam inne zdanie" z udziałem prof. Dariusza Rosattiego i innych gigantów polskiej reformy emerytalnej, z którą tyle teraz ambarasu.

Reforma polegała z grubsza rzecz biorąc na tym, żeby z polskich pracowników zrobić "na siłę" akcjonariuszy spekulujących na światowych giełdach w celu uciułania wyższych emerytur, niż  kwoty wynikające z podziału składek na ubezpieczenia społeczne, wypracowywanych przez aktualnie pracujących.

W tym celu część składek odprowadzanych wcześniej do ZUS zaczęto kierować do OFE - funduszu mającego wyręczyć lud pracujący w spekulacyjnym obracaniu jego emerytalnymi pieniędzmi na światowych giełdach.

Jakie aktywa kryją się za spekulacjami OFE i jakie mechanizmy - tego polski przymusowy pracownik-akcjonariusz nie wie. Czy są to akcje w fabryki amunicji dostarczanej rebeliantom, czy może opcje spekulacyjne na przyszłe ceny pszenicy lub soi, od czego drożeje żywność? Na ten temat nikt nic nie mówi. O to żaden z dziennikarzy nie pyta! Jakaś zmowa braku ciekawości, czy co?

Nikt też nic nie mówi na temat źródeł i mechanizmów tego domniemanego (ale zawsze przyszłego, nigdy aktualnego) bogactwa polskich emerytów, wynikającego z giełdowych spekulacji dużymi kwotami wyciąganymi co miesiąc z kieszeni polskich pracowników.

A zatem, jakie aktywa stoją za spekulacjami OFE? Co realnego polscy obywatele posiedli w ciągu 10-letnich inwestycji w OFE, poza cyferkami w księgach rachunkowych tego funduszu. Jakie to fabryki czy firmy nabyte przez fundusz będą za 30-40 lat generować polskim emerytom krociowe zyski.

Warto to wiedzieć zanim znów dojdzie do zmiany oficjalnej wykładni rzeczywistości, i zanim wymrą dwie kolejne generacje polityków. No i zanim znów zachwieją się giełdy i inwestycje w akcje.

Warto też odpowiedzieć sobie na inne i dość zasadnicze pytanie: czy ze spekulacji na giełdach może w ogóle cokolwiek pozytywnego wynikać, poza systemowym zubożaniem szerokich rzeszy ludności i bogaceniem się ich kosztem wąskich, wyspecjalizowanych w spekulacjach elit.

Wydaje się, że w kontekście roli spekulacji gospodarczych w polskim życiu politycznym, toczenie publicznych dysput na temat źródeł finansowania OFE to bardziej zaciemnianie obrazu, niż jego klarowanie. Prof. Rosatti jest zwolennikiem OFE finansowanego ze sprzedaży majątku narodowego, który jest namacalny i konkretny - majątku w postaci polskiej ziemi, zbudowanych na niej obiektów i wiedzy, jak te obiekty właściwie wykorzystać.

Na co od 10 lat OFE zamienia polskie ziemie i obiekty (oraz oprocentowane obligacje skarbu państwa)? Na obligacje państw, które mogą upaść, czy na wiedzę Chińczyków? A może na akcje firm, które mogą za 30 lat nie istnieć? I co to za firmy? To wszyscy powinniśmy wiedzieć. Bo do tej pory wiedzieliśmy przynajmniej tyle, że polscy pracujący muszą płacić składki na utrzymanie polskich emerytów. Wielkiej filozofii pojęcie tej konieczności nie wymagało.

Warto też, aby ktoś wytłumaczył, w imię czego składki pracowników (choćby częściowe) maja być obowiązkowo transportowane na światowe giełdy? W imię podtrzymywania przy życiu na OIOM-ie truchła neoliberalizmu? W imię chciwości elit? Czy może w imię kompletnego braku etyki naszych władców, którzy ze spekulacji giełdowych służących elitom czynią instrument ogólnospołecznej polityki własnego kraju?

(CCA) Krzysztof Lewandowski
Be free to copy