Kreatywna księgowość w Polsce

28.07.2010


Nie tylko Grecy ukrywają, póki się daje, rozmiar narodowej mizerii finansowej. To samo dzieje się w Polsce oraz w innych krajach, które najpierw uchwalają progi zadłużenia, którego nie wolno przekroczyć, a następnie kombinują, jak te własne ograniczenia obejść.,


Raport NIK z wykonania budżetu za rok 2009 ukazuje to zjawisko wyraźnie. Wynika z niego, że wysokość rzeczywistego deficytu budżetu państwa łamie ustawę budżetową na rok 2009.


Kreatywna księgowość, jak ją się eufemistycznie nazywa w mediach, ministra Rostowskiego i jego kolegów z rządu polegała na finansowaniu potrzeb pożyczkowych budżetu państwa środkami z zaliczek z Unii Europejskiej oraz przeniesieniu finansowania części inwestycji drogowych z budżetu państwa do Krajowego Funduszu Drogowego, który nie został ujety w katalogu jednostek sektora finansów publicznych.


"Cud Rostowskiego", który pozwolił mu zachować stanowisko, jest więc cudem kreatywnego księgowania, jest cudem mamienia szerokiej publiczności fałszywymi danymi makroekonomicznymi. Gdyby nie ta kreatywność, pan minister musiałby pożegnać się z ministerialnymi apanażami, a my wiedzielibyśmy, że ostrożnościowy próg 50% PKB został przekroczony.


Minister Rostowski dokonał swojej sztuczki, za pomocą transakcji na instrumentach pochodnych (FX SWAP), która według obliczeń NIK kosztowała nas 167 milionów złotych. Taka praktyka wydaje się rutynowa - bronić własnego stanowiska wartego w skali roku kilkaset tysięcy złotych na koszt podatników, którzy tracą 167 mln. Ale co tam, podatnik głupi i na ekonomii się nie zna.


Ponieważ proces zadłużania się jest jednokierunkowy, powinniśmy spodziewać się w najbliższym czasie nacisków na parlament, aby ostrożnościowy próg zadłużenia nie wyższego niż 50% PKB podnieść mocą ustawy, co nie powinno być trudne, gdyż prezydent i premier w jednym stoją domku. 


Dzięki takiemu ruchowi minister finansów będzie mógł bezpiecznie dla własnej kariery zadłużać naród na dalsze miliardy niespłacalnego długu, premier Tusk będzie mieć kaskę dla rosnącej armii własnych urzędników (od czasu objęcia przez niego urzędu armia jego urzędników wzrosła o 20 tys.), zaś obywatele beda mieli inflację, biurokrację i coraz silniejsze rządy ogłupiających nas mediów.