Jaka powinnaś być, Unio Europejska?

30.08.2016

Myślę, że jest to ważne pytanie z uwagi na czas, kiedy jest stawiane, czas znaczony Brexitem, immigracją i pełzającym jak żmija kryzysem. Z Unią coś jest nie tak, i to coś leży u samych jej podstaw, a nie w ornamentyce ustaw o krzywiźnie banana. Pewne założenia Unii nie sprawdzają się, więc może warto szczegółowo zbadać to zagadnienie i zastąpić fałszywe założenia naprawdę solidnie i demokratycznie wypracowanymi strategiami na przyszłość.

Nie sprawdza się przede wszystkim założenie kierunku coraz większej federalizacji Unii. Poczatkiem dynamizacji tego procesu stała się waluta euro i unia walutowa, która zamiast suplementować istniejące waluty narodowe, substytuowała je, czyli de facto eliminowała.  

Był to duży błąd w sytuacji znacznego zróżnicowania potencjału eksportowego wchodzących do strefy euro gospodarek. Błąd polegający na odebraniu - wraz z eliminacją waluty narodowej - gospodarkom słabszym mechanizmu dewaluacji własnej waluty, napędzającego eksport. Było to także zdecydowane zanegowanie zasady pomocniczości, jednej z podstaw społeczeństwa demokratycznego.

Gdy mechanizmu dewaluacji narodowej waluty zabrakło, słabsze gospodarki, jak grecka, hiszpańska czy portugalska, zostały zalane towarem importowanym z krajów silniejszych gospodarczo, jak Niemcy. Towar ten w znacznej części był brany na kredyt, gdyż w budżetach narodowych z roku na rok powiększała się luka nabywcza, wynikająca z ujemnego bilansu handlowego i odpływu coraz większych odsetek od zagranicznych kredytów, dzięki przyjmowaniu których lukę tę przez lata można było zapełniać.

To, że luki w narodowych budżetach powinno się wypełniać zagranicznym kredytem, głosiła teoria MFW i Banku Światowego. Sęk w tym, że teoria ta została wywiedziona z fałszywych założeń odnośnie kreacji pieniądza. 

Według profesora bankowości i finansów Richarda A. Wernera z Uniwersytetu Southampton, kredyty zagraniczne były niepotrzebnie zaciągane, gdyż takich samych kredytów mogły udzielać banki narodowe, uwalniając narody od haraczy płaconych odsetek. 

Faktycznie, w wyniku przyznania zagranicznych pożyczek liczonych w dewizach, żadne waluty obce do kraju zadłużającego się nie wpływają. Podobnie jak przy kredytach frankowych, zasoby frankowe banków nie brały w tym udziału.

W świetle tych odkryć warto może poważnie rozważyć możliwość wprowadzenia na powrót do krajów strefy euro ich walut narodowych - lira we Włoszech, marki w Niemczech, drachmy w Grecji itd. - przy zachowaniu euro jako waluty równoległej wyższego stopnia, przeznaczonej do obsługi handlu międzynarodowego. 

Umożliwiłoby to przywrócenie mechanizmu samoregulacyjnego dla gospodarek o zróżnicowanym potencjale ekonomicznym. Warto przypomnieć, że w Szwajcarii obowiązują trzy oficjalne waluty, w których można rozliczać wszelkie transakcje - frank szwajcarki (CHF), euro (CHE) i wir (CHW). Dzięki pozostawieniu przy życiu złotówki, łatwo uzyskalibyśmy konsensus narodowy w sprawie wprowadzenia do obiegu drugiej oficjalnej waluty: euro.

Przy okazji dyskusji o potrzebie wielowalutowości, warto też politycznie, na szczeblu Unii Europejskiej, wesprzeć jeszcze jeden pożyteczny mechanizm samoregulacyjny gospodarek - mianowicie pieniądz lokalny, emitowany przez samorządy, będący rabatem przy zapłacie lokalnych podatków. 

Pieniądz lokalny, mający oparcie w lokalnych podatkach, jest w stanie ożywić lokalną gospodarkę, będąc suplementem pieniądza narodowego w obszarach o niższej konkurencyjności, niż wymagana na poziomie ogólnokrajowym, za to społecznie cennych, jak rolnictwo ekologiczne, lokalne usługi i pomoc społeczna, budownictwo komunalne, działalność edukacyjna, artystyczna czy sportowo-rekreacyjna. We wszystkich tych obszarach znaczącym wsparciem może być lokalna waluta, aktywizująca regiony, w których brakuje walut narodowych i euro.

Tak więc, racjonalnie myśląca grupa politycznego nacisku powinna dążyć do wielowalutowej Unii Europejskiej. Docelowo, w każdym kraju Unii Europejskiej powinno się móc rozliczać z obrotów w euro przed fiskusem europejskim, z obrotów złotówkowych przed fiskusem narodowym, i z obrotów lokalnych przed fiskusem samorządowym. 

W ten sposób realizowana by była zasada pomocniczości w obszarze kreacji pieniądza. Każdy obywatel lub podmiot mógłby wówczas wybierać, którą walutą chce się posługiwać w relacjach gospodarczych ze światem. 

W Polsce miałby wybór między euro, złotówką i jedną z istniejących walut lokalnych.


Krzysztof Lewandowski