Imperium na sterydach

11.12.2010

Ostatnie rewelacje wyciekowe zdają się być niczym wobec sensacji, jaka ujawniona została w USA w wyniku niedawnych sukcesów komisji kongresowej Dodda-Franka, która po raz pierwszy w historii uzyskała dostęp do poufnych danych na temat transakcji dokonywanych przez FED:

http://www.globalresearch.ca/PrintArticle.php?articleId=22291

Kiedy szef FED-u (amerykańskiego banku centralnego), Ben Bernanke, był przesłuchiwany w 2009 roku przez senacką komisję budżetową, odmówił podania informacji, kto i w jakiej wysokości uzyskał wsparcie finansowe od FED-u w ramach akcji opisywanej w naszym portalu jako QE ("Quantitative Easing" czyli "Poluzowanie ilościowe", co w terminologii współczesnej bankierskiej nowomowy oznacza emisję pustego pieniądza przeznaczonego na dotacje).

Teraz już wiadomo.  I nie chodzi o uchwalone przez kongres 700 mld $, o których trąbił świat dwa lata temu, gdy pieniądze te spływały do banków komercyjnych, na wykup ich lipnych zastawów dłużnych. Chodzi o sumy dwudziestokrotnie większe, sięgające niewyobrażalnej kwoty 12,3 biliona dolarów, czyli z grubsza licząc 50-krotności polskiego długu narodowego.

Beneficjentami tych darów z nieba w kwotach 3,3 bln $ aktywów płynnych i 9 bln $ "innych finansowych kontraktów" okazują się nie tylko największe banki amerykańskie, ale także inne wielkie banki światowe w Australii, Danii, Japonii, Meksyku, Niemczech, Norwegii, Południowej Korei, Szwecji, Szwajcarii i Anglii, takie jak Deutsche Bank, BNP Paribas, Credit Suisse, Barclays i inne. W ten sposób światu ujawnia się jeden globalny lombard, skupujący za pieniądze podatników złe długi od fatalnych inwestorów.

Żeby było śmieszniej, na liście beneficjentów rozdawnictwa publicznych dolarów przez FED znalazły się, prócz banków, także wielkie korporacje międzynarodowe, jak MacDonald czy Toyota,

Z ujawnionych przez FED materiałów wynika, że Kongres USA odpowiada za niewielką tylko część wykreowanych metodą księgową dotacji, które rozpierzchły się po świecie wśród finansowych i gospodarczych elit, gdyż większość z nich pochodzi z pozakonstytucyjnej i ademokratycznej kreacji dokonanej w tajemnicy przed Kongresem przez bank centralny Stanów Zjednoczonych.

Ostatnie ujawnienia stanowią kres złudzeń na temat wolnego rynku, o ile ktos je jeszcze miał. Wolny rynek nie istnieje, skoro pozademokratyczne struktury mogą w niego pompować dowolną ilość pozakonstytucyjnych łapówek. To nimi Ben Bernanke walczy o kontynuację wadliwego systemu finansowego, którego zwornikiem jest FED. Podobnie, nie istnieje demokracja, która w obliczu pozakonstytucyjnej władzy kleptokratów staje się dekoracyjną fasadą na użytek mediów. Praktyka pokazuje, że kto ma władzę kreowania pieniądza ex nihilo, ten faktycznie rządzi.

Do czego to wszystko prowadzi? Przede wszystkim do deprecjacji dolara, który na rynkach walut permanentnie pikuje w dół. Obnizyło sie też lub spadło do zera oprocentowanie na depozytach, za czym idzie pauperyzacja drobnych ciułaczy, którzy blokowali swoje oszczędności na rachunkach terminowych.

Banki uzyskują dziś kredyt z FED, płacac za niego 0,25 procent odsetek, i nie potrzebują depozytariuszy, aby uzyskiwać tani kapitał rezerwowy. Poza tym, ich rezerwy pękają w szwach, bo na rynku brak jest tych, którym mogliby wiarygodnie pożyczać.

Mamy więc do czynienia z sytuacją wielce absurdalną, gdyż mimo pompowania przez FED olbrzymich pieniędzy do systemu bankowego i dla korporacji, inflacja nie rosnie, a przeciwnie, występuje deflacja, wynikająca z obniżek cen nieruchomości, bezrobocia i ogólnej dekoniunktury.

To, co robi FED, to kreowanie i kierowanie olbrzymich rzek pieniędzy w niewłaściwą stronę. To nie banki i korporacje powinny być beneficjentami dotacji zwanych QE, a zwykli ludzie, a efektem ilościowego poluzowania powinno być wprowadzenie wynagrodzenia podstawowego, gwarantujące bezpieczeństwo socjalne wszystkim obywatelom.

Dopóki kleptokraci z FED tego nie zrozumieją, dopóty ich kraj będzie tonął w nastrojach coraz bardziej rewolucyjnych, aż nadejdzie taka pora, że weterani ruszą do boju. Strzelać umieją.

(cc) Krzysztof Lewandowski
Be free to copy