GMO sieje zło!

27.07.2011

Dzisiaj - w asyście odgłosów "Pioruna", wielkiego bębna, który przyjechał pod Senat ze wsi Dąbrówka pod Lublinem aby zaprotestować przeciwko zatruwaniu polskiej ziemi - senatorowie debatowali, co by tu zrobić z wadliwą ustawą nasienniczą, która głosami rządzącej koalicji PO-PSL przeszła trzy tygodnie temu przez Sejm.

Z jednej strony wypadałoby ją przepchnąć także przez Senat, skoro ma się w nim większość, ale też i głupio jakoś przed wyborcami puszczać taki prawniczy bubel, szyty grubymi nićmi na duchowe zlecenie zagranicznych koncernów agrochemicznych, zwłaszcza gdy przez ostatnie tygodnie było się bombardowanym setkami listów od zaniepokojonych obywateli protestujących przeciw wprowadzaniu do Polski GMO tylnymi drzwiami.

Koncernom promującym własne patenty GMO grunt pod zasiewy coraz bardziej usuwa się spod nóg. Zakaz upraw GMO wprowadziło już 9 państw europejskich, w tym prawie wszystkie leżące na zachód od Polski. Czy świadczy to o ich głupocie, czy raczej o ignorancji koalicji PO-PSL - każdy musi sobie odpowiedzieć sam.

Pretensje można mieć w tej sytuacji do ludowców, którym chyba do reszty się w głowach pokiełbasiło, gdzie jest ich interes - czy w kuluarach lobbystów koncernowych, czy może wśród polskich rolników, którzy zdecydowanie opowiadają się przeciwko GMO. To właśnie głosami PSL osiągnięto większość w głosowaniu za nową ustawą nasienniczą, która do 10%, a w niektórych przypadkach do ułamka jednego procenta, ogranicza udział lokalnego ziarna w lokalnych wysiewach.

Ta sama ustawa wikła się też w zasadniczą sprzeczność co do intencji ustawodawcy. Skoro bowiem dopuszcza wpisanie upraw GMO do rejestru, to dlaczego zabrania równocześnie obrotu ziarnem GMO na terenie naszego kraju? Widać z tego wyraźnie, że nawet, gdyby ustawa przeszła przez Senat, jest duża szansa na to, że tę rozbieżność intencji ustawodawczej zauważy Trybunał Konstytucyjny, bo na Prezydenta nie ma raczej co liczyć, choć i to nie jest pewne, bo nie wiadomo, co na temat GMO sądzą myśliwi.

Tak czy inaczej, Polska kompromituje się swoja ignorancją na tle Zachodniej Europy, a pieczęć tej kompromitacji mają jutro złożyć senatorowie, gdyż dzisiejsze głosowanie zostało przełożone o jeden dzień. Czyżby senatorowie przerazili się bulgotu Pioruna, który opowiada się za czystością środowiska i żyznością polskiej gleby? Tu jeszcze rosną na niej kwiaty, które karmią pszczoły, bo z hektarów GMO pszczoły znikają. Tu jeszcze w ziemi żyją dżdżownice i saprofity, bo na polach GMO wszystko zdycha, nawet to, co dobre i cenne.

Jutro, w czasie głosowania nad ustawą nasienniczą, spodziewanego po godz. 10, wielki Piorun znów się odezwie pod oknami Panów Senatorów. Tym razem Panowie Senatorowie nie będą anonimowi i każdy z nas przyjrzy się temu, do którego skierował swój list z protestem. Ja skierowałem go do senatora Piesiewicza z mojego okręgu wyborczego, któremu wyjaśniłem, na czym polega bubel prawniczy tej ustawy. Po glosowaniu zobaczę, co zrobił z moim listem, bo odpowiedzi do dzisiaj nie otrzymałem.

(CCA) Krzysztof Lewandowski
Be free to copy