Drugi koniec wędki

5.03.2010

Świat jest w długach. Widzimy zdesperowanych Greków, broniących swojego prawa do życia w krainie miodem i mlekiem płynącej, pełnej wyśmienitych hoteli, plaż i zabytków. Mają 300 mld Euro długu i płacą od niego około 6 proc., co stanowi kwotę 18 mld. Euro rocznie. Tyle ich kosztuje przywilej bycia zadłużonymi. Biorę do ręki kalkulator i mnożę dług przez kurs Euro, który wynosi dziś 3,88 zł, i otrzymuję wynik  1160 mld zł. Odsetki od tej kwoty stanowią kwotę 70 mld zł rocznie. To o tę kwotę toczy się walka przy użyciu wędki.

Mówi się w mediach, że wierzycielami są międzynarodowe instytucje finansowe i banki. Oczywiście, to one właśnie udzielają kredytów. Jednak to nie one znajdują się tak naprawdę po drugiej stronie wędki. Nie jest to wędka bezosobowa. Faktycznymi łowczymi są posiadacze depozytów bankowych i inwestorzy lokujący nadwyżki pieniężne w nowoczesne instrumenty finansowe. 

Tych osób, które posiadają jakiekolwiek nadwyżki jest coraz mniej. W latach dziewięćdziesiętych mówiło się o 20 procentach populacji. Dzisiaj jest to raczej 10 procent, gdyż warstwy średnie są na wyginięciu, osaczone zewsząd przez żądne odsetek, finansowe harpie, i ten odsetek stale maleje.

A zetem po drugiej stronie wędki znajduje się wąski odsetek biorców odsetek. To oni de facto ciemiężą dziś cały świat, uniemożliwiając globalną abolicję długów, która byłaby wyjściem z obecnego, globalnego impasu.

Grecja nie jest wyjątkiem, ale znalazła się pierwsza w śmiertelnym uścisku międzynarodowej chciwości. Tuż tuż za nią w kolejce do śmiertelnego nelsona znajdują się Hiszpania i Portugalia, a potem Singapur, Tailandia i Malezja.

Polska też ma już pętlę zalożoną, choć nas jeszcze ona tak bardzo, jak Greków, nie uciska. Porównajmy. Greckie zadłużenie jest póltora raza takie, jak polskie. Jednak Polaków jest trzy i pół raza tyle, co Greków, więc per capita wypadamy znacznie lepiej. Warto jednak zauważyć, że Grecy mają ponad dwa razy taki dochód per capita, jak Polacy, co jest punktem dla nich. Warto też uświadomoć sobie, że my także od naszego długu narodowego płacimy haracz gigantyczny, wynoszący prawie 40 mld zł rocznie.

Te gigantyczne sumy posiadają ekwiwalent w postaci niewolniczej pracy, jaką na rzecz uprzywilejowanych 10 procent , elit, płacimy my, niemal już wszyscy. Statystyczny Grek płaci bankierskim pijawkom 530 zł miesięcznie. Także osesek i starzec. Dla czteroosobowej rodziny greckiej jest to równowartość 2100 zł miesięcznie. W tym kontekście nie dziwi mnie wściekłość Greków na mniej niż 10 procent bezlitosnych wędkarzy.

Lee van Doe
(Creative Commons A)