Czas na Ekonomiczne Prawa Obywatelskie

13.11.2011

Ellen Brown, Truthout

Henry Ford powiedział: "To dobrze, że ludzie mieszkający w tym kraju nie rozumieją naszego systemu bankowo-monetarnego, bo gdyby go zrozumieli, myślę, że następnego dnia wybuchłaby rewolucja."

Zaczynamy rozumieć, że nasze pieniądze są tworzone nie przez nasz rząd, a przez banki. Fakt ten potwierdziło wiele autorytetów, w tym sam system Rezerwy Federalnej. Jedynymi pieniędzmi, jakie tworzy dziś rząd, są monety, które stanowią mniej niż jedną dziesięciotysięczną podaży pieniądza. Banknoty Rezerwy Federalnej, czyli dolarowe, są emitowane przez banki Rezerwy Federalnej, których jest 12 i które wszystkie są własnością prywatnych banków z określonego regionu. Większość naszych pieniędzy jest wprowadzana do obiegu jako pożyczki bankowe, a każda z nich jest obciążona odsetkami.

Według Margit Kennedy, niemieckiej badaczki, która dokładnie przestudiowała to zagadnienie, odsetki tworzą obecnie 40 procent kosztów wszystkiego, co kupujemy. Nie jest to uwidocznione na kwitach kasowych, lecz odsetki są pobierane na każdym etapie produkcji. Dostawcy muszą pożyczać pieniądze, aby opłacić pracowników i zapłacić za materiały, zanim będą dysponować produktem na sprzedaż.

Jak odkryła Kennedy, w projektach rządowych przeciętny koszt odsetek wynosi 50 procent. Gdyby rząd posiadał banki, mógłby zatrzymać sobie odsetki i realizować swoje projekty dwa razy taniej. Oznacza to, że rządy - federalny i stanowe - mogłyby podwoić liczbę projektów do realizacji bez dodatkowych kosztów ponoszonych przez podatników.

Otwiera to niezwykłe możliwości. Rząd federalny i rządy stanowe mogłyby łożyć na wiele celów, na które obecnie nie mają pieniędzy, tylko dzięki temu, że posiadałyby swoje własne banki. Mogłyby finansować to, o czym marzyli Franklin D. Roosevelt i Martin Luter King - Ekonomiczne Prawa Obywatelskie.

Wizja jutra

W swoim pierwszym inauguracyjnym przemówieniu w roku 1933 Roosevelt skrytykował krótkowzroczną chciwość Wall Street, która doprowadziła do Wielkiego Kryzysu. Powiedział on, że "Środowisko to składa się wyłącznie z osób patrzących nie dalej, niż czubek własnego nosa. Brak im wizji, a tam gdzie brak jest wizji, tam ludzie marnieją."

Wizja Roosevelta najsilniej ujawniła się w roku 1944, kiedy wezwał on do uchwalenia Drugiej Deklaracji Praw Obywatelskich. Mówił on:

"Ta Republika miała początek i wzrosła do swojej obecnej potęgi dzięki zachowaniu pewnych niezbywalnych praw politycznych... Były to prawa do życia i wolności.

Jednak wraz z rozwojem terytorium i znaczenia naszego kraju - postępującymi wraz z rozwojem przemysłowym - te prawa polityczne okazały się niewystarczające dla zapewnienia nam równości w dążeniu do szczęścia."

Następnie wyliczył on obywatelskie prawa ekonomiczne, które - jak uważał - powinny uzupełnić zestaw Praw Obywatelskich. Obejmowały one:

- prawo do pracy;
- prawo do dochodów wystarczających na jedzenie i odzież;
- prawo biznesu do wolności od nieuczciwej konkurencji i dominacji przez monopole;
- prawo do przyzwoitego mieszkania;
- prawo do odpowiedniej opieki zdrowotnej i warunków zapewniających dobre zdrowie;
- prawo do odpowiedniego zabezpieczenia przed lękiem związanym ze starością, chorobą, wypadkami i bezrobociem.
- prawo do dobrej edukacji.

Czasy się zmieniły od momentu, gdy do Konstytucji dodano pierwszy zestaw Praw Obywatelskich. Gdy powstawało to państwo (USA), ludzie mogli obejmować w posiadanie kawałek terenu, budować na nim dom, uprawiać ziemię i być samowystarczalnymi. W okresie Wielkiego Kryzysu ludzie potracili domy i znaleźli się na ulicach. Jest to zjawisko, które obecnie znów ma miejsce. Niewiele osób posiada dziś na własność dom, w którym zamieszkuje. Nawet jeśli podpisałeś umową hipoteczną, przez trzydzieści lat będziesz wyrobnikiem spłacającym swój dług wobec banku, zanim uzyskasz pełen tytuł własności swojego domu.

Zmieniły się też potrzeby zdrowotne. W roku 1791 żywność była naturalna i bogata w składniki odżywcze, a zajęcia na wolnym powietrzu były elementem stylu życia. Wyniszczające choroby, takie jak rak czy choroby serca, były rzadkie. Dziś koszty ubezpieczenia zdrowia są niekiedy tak wysokie, jak koszty czynszu.

Poza tym istnieją obecnie pożyczki studenckie, które łącznie przekraczają już bilion dolarów, czyli więcej nawet, niż wynosi zadłużenie na kartach kredytowych. Studenci opuszczają dziś uniwersytety nie tylko z brakiem pracy, lecz z zadłużeniem w wysokości 20 tys. dolarów, które na nich ciąży. Dla studentów medycyny czy innych studiów podyplomowych kwota ta wynosi 100 tys. dolarów, a nawet więcej. Odsetki od takiego długu wynoszą tyle mniej więcej, ile raty hipoteczne, lecz za ich spłatami nie stoi tym razem żaden dom. Uzasadnieniem dla zaciągania tych długów były oczekiwania, że absolwenci studiów uzyskają lepiej płatne posady, lecz obecnie o pracę taką jest bardzo trudno.

Po II wojnie światowej ustawa GI dała weteranom wolny dostęp do studiów, a także tanie pożyczki hipoteczne oraz przeznaczone na założenie interesu. Było to określane "Prawami Obywatelskimi Weteranów". Badania wykazały, że ustawa GI spłaciła się z siedmiokrotną nawiązką i była jedną z najbardziej opłacalnych inwestycji rządu amerykańskiego.

Rząd może to powtórzyć - bez podnoszenia podatków i bez zwiększania długu narodowego. Może to zrobić poprzez odzyskanie władzy tworzenia pieniędzy od banków Wall Street i przemysłu usług finansowych, które obecnie roszczą sobie tytuł do 40 procent wszystkiego, co kupujemy.

Uaktualnić Konstytucję na nowe tysiąclecie

Banki uzyskały władzę nad tworzeniem pieniądza przez zaniechanie, gdy Kongres nie przyznał jej sobie na Zgromadzeniu Konstytucyjnym w 1787 roku. Konstytucja amerykańska mówi tylko, że "Kongres ma prawo do emisji monet i do rozporządzania tym prawem." Ojcowie założyciele Stanów Zjednoczonych nie zajmowali się nie tylko kwestią pieniądza papierowego, ale pominęli także kwestie czeków, pieniądza kart kredytowych, funduszy rynku pieniądza i innych form wymiany, które składają się na obecną podaż pieniądza. Pieniądz we wszystkich tych postaciach jest dziś tworzony przez prywatne instytucje finansowe i pojawia się na rynku pod postacią pożyczek obciążonych oprocentowaniem.

Rząd federalny i rządy stanowe mogliby uniknąć odsetek poprzez utworzenie własnych banków publicznych. Banki stałyby się wówczas instytucjami wyższej użyteczności, instrumentami wspierania produktywności i handlu, a nie wyciągania bogactwa od klasy zadłużonych.

Kongres mógłby iść jeszcze dalej: mógłby odebrać bankom władzę emisji pieniądza poprzez bezpośrednie finansowanie budżetu. W rzeczywistości mógłby to robić bez konieczności zmiany jakiegokolwiek prawa. Kongres ma prawo do "emisji monet", a Konstytucja nie określa górnego limitu ich nominału. Kongres mógłby zatem wyemitować klika monet o wartości biliona dolarów każda, zdeponować je na koncie i rozpocząć emisję czeków.

Dane podawane przez Fed wskazują na to, że od 2008 roku podaż pieniądza zmniejszyła się o 3 biliony dolarów. Kwota tej wielkości mogłaby zatem zostać wprowadzona na rynek bez wywoływania inflacji. Trzy biliony dolarów to suma wystarczająca, aby przez długi okres zapewnić pracę i pomoc społeczną niezbędną dla wypełnienia postulatów Ekonomicznych Praw Obywatelskich. Gwarancja zatrudnienia dla wszystkich zdolnych do pracy spowodowałaby wzrost produktu narodowego, umożliwiając dalszą ekspansję podaży pieniądza bez skutku inflacyjnego, gdyż popyt i podaż rosłyby równocześnie.

Modernizacja Praw Obywatelskich

Jak śpiewał Bob Dylan "czasy zmieniają się". Czasy rewolucyjne wymagają rewolucyjnych rozwiązań i nowego kontraktu społecznego. Apple i Microsoft modernizują swoje programy co roku. Tymczasem my próbujemy dopasować niezwykle skomplikowany, współczesny system monetarny do ram konstytucyjnych utworzonych ponad 200 lat temu.

Po śmierci prezydenta Roosevelta w 1945 roku, jego wizja Ekonomicznych Praw Obywatelskich była podjęta przez Martina Lutera Kinga. "Prawdziwe współodczuwanie - mówił King - to coś więcej, niż rzucenie monety do puszki żebraka; to zauważenie, że cała struktura, która produkuje żebraków, wymaga restrukturyzacji."

King także odszedł, lecz jego wizja jest kontynuowana przez różnorodne grupy reformatorów monetarnych. Rząd jako "pracodawca ostatniej szansy", gwarantujący podstawowe dochody każdemu, kto chce pracować - to bazowa platforma Współczesnej Teorii Monetarnej (MMT). Na stronie MMT można przeczytać, że "należy skończyć z monstrualnymi, nienależnymi zyskami, uzyskiwanymi poprzez prywatyzację narodowej waluty... dzięki czemu możliwe stałoby się prawdziwie pełne zatrudnienie bez powodowania inflacji."

Zasady wystarczające w warunkach prostej gospodarki, opartej na rolnictwie, dziś już nie dostarczają odpowiedniej platformy dla wolności i demokracji. Potrzebujemy Ekonomicznych Praw Obywatelskich i potrzebujemy końca prywatnej, narodowej waluty. Tylko wtedy, gdy przywilej tworzenia narodowego pieniądza powróci do ludzi, możemy mieć rząd, który będzie pochodził od ludzi, działał dla ludzi i był przez nich sprawowany.

Ellen Brown
tłumaczył: Krzysztof Lewandowski

Artykuł opublikowany przez Truthout na bazie licencji Creative Commons Attribution.

Ellen Brown jest adwokatem i autorką 11 książek, w tym "Web of Debt: The Shocking Truth About Our Money System and How We Can Break Free". Jej strona internetowa: www.ellenbrown.com.