Co nam Grecy mogą dać?

8.05.2010

Załączam tekst ze Spiegla, a w nim wypowiedź Torstena Albiga, byłego rzecznika Ministra Finansów Niemiec i obecnego burmistrza Kilonii, miasta w Niemczech posiadającego dług 900 mln Euro, który stał się nieobsługiwalny, czyli niemożliwy do spłacenia w podobny sposób, jak niemożliwe do spłacenia są długi Grecji, Portugalii, Irlandii, W. Brytanii, Włoch, Malezji, Japonii czy USA. Nota bene, także drugiej Japonii, czyli Polski:

Albig oświadczył, że jego miasto jest w stanie głębiej się zapożyczać na preferencyjnych warunkach (czytaj: z niskim oprocentowaniem) tylko dlatego, ze Kilonia ma poręczenie Niemiec, posiadających dobrą reputację (czytaj: wysoki rating w hierarchii wypłacalności) i ponieważ miasto pożycza większość pieniędzy od lokalnych banków depozytowych (czytaj: kas oszczędności) oraz BANKÓW WOJEWÓDZKICH (wyróżnienie moje). "Z pewnością nie byłbym w stanie uzyskać tak atrakcyjnego (czytaj: niskiego) oprocentowania, gdybym pożyczał od banków zagranicznych" - powiedział Albig.

http://www.spiegel.de/international/europe/0,1518,692666-6,00.html

W dalszej części swojej wypowiedzi Albig powiedział, że gdyby mu przyszło płacić tak horrendalnie wysokie odsetki od pożyczek, jakie musi płacić Grecja, w jego wypadku pięciokrotnie wyższe, to jego miasta nie stać by było na publiczne pływalnie, szkoły, place zabaw dla dzieci itp.

Z tej wypowiedzi wynika, ze Niemcy maja kredyty oprocentowane na mniej niż 2%, podczas gdy Grecy będą teraz płacić lichwę prawie 10-procentowa chciwym i ryzykanckim inwestorom w greckie papiery dłużne.

Rozwiązaniem tych problemów wydaje się być "state-bank" czyli w wypadku Polski BANK WOJEWÓDZKI (mazowiecki, małopolski itp), w 100% i obligatoryjnie państwowy, oferujący lokalny, bezprocentowy kredyt samorządom (kosztami pożyczek byłyby opłaty związane z ich obsługą).

Jest to zgodne z najnowszymi trendami myślenia na temat banków stanowych w USA, które prezentuje Ellen Brown. Emisja pieniądza kredytowego odbywać by się mogła wówczas w podobny sposób, jak dziś emituje pieniądz FED, czyli poprzez skup obligacji (samo)rządowych.
Byłby to skuteczny ruch w stronę lege artis rugowania z Polski zagranicznych banków komercyjnych, o ile bank wojewódzki miałby czytelny status banku w 100% nieprywatnego i w dodatku lokalnego.

W Warszawie, która jest miastem dorównującym liczbą mieszkańców niektórym województwom, mógłby powstać np. BANK WARSZAWY, oferujący bezodsetkowe kredyty hipoteczne swoim mieszkańcom, co mogłoby znacznie ożywić ślamazarne tempo budownictwa komunalnego w tym mieście i skrócic wieloletnie kolejki do lokali socjalnych. Lokale budowane z kredytu bezodsetkowego miałyby status lokali komunalnych do czasu ich pełnej spłaty w ratach czynszowych, zawierających spłatę bezodsetkowego kredytu. Inne duże miasta także mogłyby się pokusić o własny bank.

Z tekstu ze Spiegla wynika, ze obecnie wszyscy wisimy na sznurkach pociąganych przez spekulantów z funduszy hedgingowych, którzy - grając na zniżki ratingu całych krajów - wywołują de facto groźbę ich bankructwa, czego następstwem jest wzrost oprocentowania, jakie muszą one płacić kapitałowym pijawom.

Wyjściem z opresji wydaje się więc być bank regionalny, zwany w Ameryce state-owned. Północna Dakota ma taki bank i jako jeden z czterech stanów wychodzi cało z kryzysu. W kolejce legislacyjnej w USA stoi kolejnych 8 stanów, które chcą mieć taki bank. Nie zasypiajmy gruszek w popiele i my, Polacy, bo mamy bogaty kraj, a w nim duży potencjał dojenia, obecnie w dużym stopniu wykorzystywany skwapliwie przez zagraniczne instytucje bankowo-finansowe.

Grecja już nam dała dużo - odsunęła naszą spieszną droge ku Euro. Teraz dać nam może także szerszą wiedze na temat chciwości zagranicznych pijawek, prowadzących globalne kasyno finansowe, obstawiających całe narody jak konie na wyścigach do fortun. Pora sie obudzic i tworzyć lokalny kredyt bezodsetkowy, gwarantowany niezdolnością państwa do bankructwa.

Krzysztof Lewandowski
(CCA) Be free to copy