Bankierzy kontratakują

20.12.2014


Cztery lata temu (21 lipca 2010 roku) prezydent Barack Obama podpisał ustawę o reformie Wall Street i ochronie konsumentów, zwaną ustawą Dodd-Franka. Miała ona zapobiegać nadużyciom ze strony banków, podobnym do tych, jakie miały miejsce przed kryzysem 2008 roku.


Szkody, jakie spowodowały te nadużycia były wielokrotnie wyższe, niż kary, jakie banki zapłaciły za ich spowodowanie, co oznacza, że większość strat spowodowanych przez banki ponieśli obywatele, głównie poprzez sfinansowanie rządowej akcji ratowania całego systemu finansowego za pomocą techniki bail-out, czyli czasowego wykupienia od banków trefnych obligacji, oraz wsparcia takich kolosów, jak AIG.


Aby zapobiec na przyszłość podobnym scenariuszom drenowania społeczeństwa z wypracowanego ciężką pracą bogactwa przez sprytnych i nieuczciwych - w udowodnionych przypadkach - finansistów, ustawą Dodd-Franka wprowadzono m.in ograniczenia w swobodnym inwestowaniu przez banki w instrumenty pochodne


Jednym z takich instrumentów jest kontrakt typu futures, gwarantujący np. producentom ropy, że jej cena nie spadnie poniżej określonej wartości. Warto nadmienić, że łączna wartość instrumentów pochodnych, według ostatniego raportu BIS, wynosi 710 bln dolarów. Jest to kwota przewyższająca kilkudziesięciokrotnie kapitał wszystkich banków na świecie.


Aby zagwarantować obywatelom, że ryzykowne zakłady o przyszłe ceny surowców nie zagrożą oszczędnościom zgromadzonym przez nich na kontach bankowych, senator Blanche Lincoln wprowadziła do ustawy Dodd-Franka poprawkę, zgodnie z którą oddziały banków, posiadające depozyty obywateli ubezpieczone państwowo w FDIC, nie mogły inwestować w instrumenty pochodne. 


Poprawka senator Lincoln zapobiegała stosowaniu drugiej przebiegłej techniki przejmowania przez banki możliwych zysków i przerzucania na społeczeństwo możliwych strat wynikających z ryzykownych zakładów o niepewną przyszłość, zwanej techniką bail-in. Technikę bail-in zastosowano niedawno podczas kryzysu bankowego na Cyprze, gdzie koszty niebezpiecznych operacji instrumentami pochodnymi, podejmowanych przez bank, ponieśli deponenci wkładów oszczędnościowych i firmy.


I oto kilka dni temu Poprawka Lincoln w ustawie Dodd-Franka została uchylona, więc już wkrótce ryzykowne operacje gwarantujące np. wysoką cenę ropy, będą zabezpieczone oszczędnościami obywateli. Bankierom śpieszy się z jej podpisaniem przez prezydenta Obamę, bo ceny ropy poleciały w dół poniżej wszelkich prognoz i jeśli wkrótce nie wzrosną, będą musieli pokrywać ogromne koszty posiadania w swoich portfelach instrumentów pochodnych, równe różnicy między aktualną ceną rynkową ropy, a jej ceną zagwarantowaną w kontraktach typu futures.


Szczegóły tej kreatywności bankierskiej relacjonuje Ellen Brown w swoim najnowszym tekście Russian Roulette: Taxpayers Could Be on the Hook for Trillions in Oil Derivatives.


"Kto mieczem wojuje..." to najkrótsza puenta tego zagadnienia. Niskie ceny ropy biją nie tylko w Rosję i Iran, ale i w amerykańskie łupki i amerykański system bankowy, a po zniesieniu poprawki senator Lincoln podpisem prezydenta Obamy, także w amerykańskich ciułaczy.