Anonimowi kontra NYSE

4.10.2011

W niedzielę 2 października 2011 roku Anonimowi - czyli wysokiej klasy programiści, hakerzy i webmasterzy, którzy nauczyli się anonimizować i kryptografować własną obecność w sieci - opublikowali w Internecie kolejne ostrzeżenie pod adresem Wall Street i grup interesu, które stoją za "globalnym kasynem", jak określa się obecne stosunki w świecie bankowo-rządowym.

Na 10 października metalicznym głosem robota zapowiadają atak na NYSE, czyli nowojorską giełdę, która ma zniknąć tego dnia z Internetu, "Oczekujcie tego dnia czegoś, czego nigdy nie zapomnicie" - mówi na YouTube anonimowy głos:

http://www.youtube.com/watch?v=lsLuYnEyFLw&feature=player_embedded

Globalne kasyno trzeszczy w szwach i to w wielu na raz, więc nie wystarczy zreperować go w jednym miejscu. Każda nić ma bowiem swoją wytrzymałość, także nić socjosfery, w której przyszło operować hazardowemu molochowi. Jego imperatywem jest stały, rakowaty rozrost, stąd cały ambaras.

W globalnym kasynie, od czasu zniesienia parytetu złota, uprawia się hazard niespotykany nigdy wcześniej, gdzie jednostkowymi stawkami są losy całych narodów, traktowanych z zimną kalkulacją jak pionki w grze.

O co toczy się ta gra, nikt jakoś śmiało wciąż nie mówi, a może pora to ludziom wreszcie wyjaśnić. Gra toczy się bowiem nie o to, czy Grecja zwróci pożyczone pieniądze francuskim, niemieckim czy belgijskim bankom, ale o to, komu te banki mogłyby pożyczyć jeszcze więcej pieniędzy na bezpieczny i możliwie najwyższy procent, tak aby mogły wywiązywać się z umów depozytowych, gwarantujących odsetki właścicielom zamrożonego kapitału. 

Konkretnie zaś chodzi o to, z czego mają żyć ludzie bogaci, którzy wkładają swoje pieniądze w 20-, 30-letnie programy odsetkowe i którzy od pokoleń przywykli do czerpania zysków nie z konkretnego biznesu, którego trzeba doglądać, ale ze spekulacji globalnego kasyna doglądanego przez maklerów, którego symbolem jest Wall Street i NYSE.

Anonimowi utrzymują, że globalne kasyno jest w istocie monstrualną pompą ssąco-tłoczącą pieniądze od 99 procent populacji globu ku jednemu jej procentowi, pompą misternie złożoną z banków, powiązanych z nimi towarzystw ubezpieczeniowych, międzynarodowych korporacji, mających dostęp do niebotycznych linii kredytowych oraz wysokich urzędników państwowych i lobbystów parlamentarnych.

Odróżnienie tych grup od siebie jest bardzo trudne, co obserwujemy ostatnio na przykładzie bankierskiego otoczenia prezydenta Obamy czy b. premiera W. Brytanii, Tony Blaira, który jako mediator izraelsko-palestyński, opłacany przez ONZ, UE, USA i Rosję, promował niedawno transakcje warte miliardy dla banku inwestycyjnego, który płaci mu 2 mln. funtów rocznie. W podobnym konflikcie interesów stoi wielu wysoko opłacanych ekspertów rządowych.

To pokazuje, jak agresywny i nieetyczny jest kapitał przerastający swoich właścicieli i poszukujący odsetek nie w konkretnym biznesie, a w bankach i biurach maklerskich. Pechem 1-procentowej garstki desperatów mamony jest to, że są w tak wielkiej mniejszości, a także to, że świadomość społeczna skokowo wzrasta dzięki wynalazkowi Internetu.

I właśnie wybitni znawcy Internetu stają w szranki z globalnym molochem finansjery. Jego masowe wykorzystanie  jest z pewnością początkiem nowej świadomości, która ukróci emisję oprocentowanych długów i sprawi, że system finansowy zacznie wspierać rozwój zrównoważony, a nie gospodarkę rabunkową chciwców..

Pora na gruntowne reformy, systemowe oddłużanie świata (a nie banków) i emisję pieniądza bezodsetkowego przez zadłużające się wobec samych siebie banki państwowe. Pora wreszcie, aby finansowe elity zabrały się za uczciwą pracę i przestały żyć z odsetek od spekulacji, na koszt całego świata. 

Anonimowi uderzają w samo serce systemu, w serce spekulacji i wydumanych instrumentów finansowych. Czy odłączą NYSE od sieci zobaczymy już za parę dni...

(CCA) Krzysztof Lewandowski
Be free to copy